„Nie chcę już o tym myśleć."
„Muszę zająć się czymś innym."
„Jak będę to analizować, tylko bardziej się nakręcę."
„Może po prostu trzeba przestać do tego wracać."
Takie myśli mogą pojawiać się wtedy, gdy emocji jest dużo i zaczynają przytłaczać. Czasem rzeczywiście potrzebujemy od nich odpocząć. Zająć się codziennością, pójść do pracy, zrobić zakupy, obejrzeć film, spotkać się z kimś i przez chwilę nie wracać do tego, co boli.
Trudność może pojawić się wtedy, gdy chwilowe odsunięcie emocji staje się jedynym sposobem radzenia sobie z nimi.
Bo można o czymś nie myśleć - i jednocześnie nadal to przeżywać.
W tym artykule rozwiń spis
- Unikanie trudnych emocji nie zawsze wygląda jak ucieczka
- Dlaczego właściwie unikamy tego, co czujemy?
- „Nie myśl o tym" czasem działa. Ale na krótko
- Emocje mogą wracać w innych momentach
- A co, jeśli nie potrafię powiedzieć, co czuję?
- Nie każda emocja wymaga natychmiastowego rozwiązania
- Akceptowanie emocji nie oznacza poddawania się im
- Kiedy „radzę sobie" oznacza głównie „nie zatrzymuję się"
- Co może oznaczać danie emocjom trochę więcej miejsca?
- Kiedy warto przyjrzeć się temu bliżej?
- Nie chodzi o to, żeby czuć wszystko naraz
- FAQ - najczęstsze pytania
Unikanie trudnych emocji nie zawsze wygląda jak ucieczka
Kiedy słyszymy „unikanie trudnych emocji", łatwo wyobrazić sobie osobę, która nie chce rozmawiać o swoich problemach albo wyraźnie odcina się od tego, co się wydarzyło. W codziennym życiu bywa znacznie mniej oczywiste.
Unikanie może wyglądać jak ciągłe zajmowanie się czymś. Praca, obowiązki, sprzątanie, kolejne zadania. Dzień jest wypełniony od rana do wieczora, bo kiedy pojawia się wolna chwila, razem z nią mogą wracać myśli, których nie chcemy słyszeć.
U innych osób będzie to odsuwanie rozmów, które mogłyby uruchomić trudne uczucia. Zmienianie tematu. Żartowanie w momencie, kiedy robi się zbyt poważnie. Powtarzanie sobie: „nie ma sensu tego roztrząsać".
Czasem pojawia się też potrzeba bardzo szybkiego „zamknięcia" tego, co się wydarzyło.
„Było, minęło."
„Nie będę się nad sobą użalać."
„Inni mają gorzej."
„Trzeba iść dalej."
Każde z tych zdań może w określonej sytuacji pomagać odzyskać dystans. Problem nie leży więc w samym odwróceniu uwagi czy potrzebie odpoczynku. Ważniejsze jest to, czy potrafimy również wrócić do własnego doświadczenia, kiedy mamy na to więcej przestrzeni.
Dlaczego właściwie unikamy tego, co czujemy?
Najprostsza odpowiedź brzmi: bo niektóre emocje są trudne.
Smutek może boleć. Złość może budzić lęk przed utratą kontroli. Wstyd sprawiać, że chcemy zniknąć. Lęk może być tak nieprzyjemny, że naturalnym odruchem staje się szukanie sposobu, aby jak najszybciej go zmniejszyć.
Bywa również, że przez lata nauczyliśmy się, że pewnych emocji lepiej nie pokazywać. Ktoś mógł często słyszeć:
„Nie przesadzaj."
„Nie ma o co płakać."
„Weź się w garść."
„Nie złość się."
„Przecież nic takiego się nie stało."
Z czasem takie komunikaty mogą wpływać na sposób, w jaki człowiek odnosi się do własnych przeżyć. Zamiast pytać siebie: „co się ze mną teraz dzieje?", może automatycznie próbować jak najszybciej przestać czuć.
Nie musi to być świadoma decyzja. Często jest to dobrze znany sposób ochrony siebie przed czymś, co w danym momencie wydaje się zbyt trudne.
„Nie myśl o tym" czasem działa. Ale na krótko
Odwrócenie uwagi samo w sobie nie jest czymś złym. Nie musimy analizować każdej emocji w chwili, w której się pojawia. Czasami możliwość odłożenia trudnego tematu na później pomaga przejść przez dzień, wykonać obowiązki albo po prostu odpocząć od intensywnych przeżyć.
To ważna różnica: odłożyć coś na później nie oznacza tego samego, co próbować sprawić, żeby to nigdy więcej nie wróciło.
Kiedy jednak główną strategią staje się ciągłe tłumienie, odcinanie się lub uciekanie od emocji, może powstać pewien paradoks. Im bardziej staramy się o czymś nie myśleć, tym bardziej zaczynamy sprawdzać, czy przypadkiem znowu o tym nie myślimy.
„Już jest dobrze?"
„Dlaczego znowu mi się to przypomniało?"
„Przecież miałam już do tego nie wracać."
„Dlaczego nadal mnie to rusza?"
Wtedy problemem zaczyna być nie tylko samo doświadczenie, ale również napięcie związane z tym, że ono wciąż się pojawia.
Emocje mogą wracać w innych momentach
To, czego nie chcemy dopuścić do siebie w jednym momencie, czasem pojawia się później w mniej oczywistej formie. Nie musi to oznaczać jednego konkretnego objawu ani świadczyć o określonym zaburzeniu. U różnych osób może wyglądać zupełnie inaczej.
- Ktoś zauważa, że jest bardziej drażliwy.
- Ktoś inny coraz częściej wycofuje się z rozmów.
- Ktoś ma trudność z odpoczynkiem, bo cisza szybko wypełnia się myślami.
- Inna osoba przez cały dzień funkcjonuje bez większych trudności, ale wieczorem czuje napięcie, którego nie potrafi połączyć z niczym konkretnym.
Bywa też, że emocje wracają w określonych sytuacjach - podczas konfliktu, w bliskiej relacji, w chwili samotności albo wtedy, gdy wydarzenie przypomina coś wcześniejszego.
Nie oznacza to automatycznie, że każda taka reakcja wynika z „tłumionych emocji". Ludzkie samopoczucie ma wiele możliwych przyczyn. Warto jednak zauważyć, że brak świadomego myślenia o jakimś doświadczeniu nie zawsze oznacza, że przestało ono mieć dla nas znaczenie.
A co, jeśli nie potrafię powiedzieć, co czuję?
Czasami unikanie trudnych emocji nie polega nawet na świadomym odsuwaniu. Może być po prostu trudno je rozpoznać.
Wiemy, że „coś jest nie tak", ale trudno powiedzieć co. Czujemy napięcie, rozdrażnienie albo ciężar, ale nie umiemy znaleźć dla nich nazwy.
Może pojawić się zdanie: „Nie wiem, co czuję. Po prostu mam dość". I ono również coś mówi.
Rozpoznawanie własnych emocji nie dla każdego jest czymś naturalnym i oczywistym. Jeśli przez długi czas ważniejsze było radzenie sobie, wykonywanie obowiązków albo dostosowywanie się do potrzeb innych, zatrzymanie się przy własnym doświadczeniu może początkowo wydawać się obce.
Nie trzeba od razu mieć precyzyjnej odpowiedzi. Czasem początkiem jest samo zauważenie: „to jednak nadal jest dla mnie trudne".
Nie każda emocja wymaga natychmiastowego rozwiązania
Wiele osób podchodzi do emocji podobnie jak do problemów. Jeśli coś jest nieprzyjemne, trzeba znaleźć przyczynę, rozwiązanie i zamknąć temat. Tymczasem nie każda emocja działa w ten sposób.
Smutku po stracie nie da się rozwiązać jak zadania. Złość po przekroczeniu granicy nie musi natychmiast zniknąć. Rozczarowanie może potrzebować czasu. Lęk nie zawsze ustępuje dlatego, że znaleźliśmy dla niego logiczne wyjaśnienie.
Czasami ważniejsze od pytania „jak przestać to czuć?" może być spokojniejsze zauważenie:
„Co właściwie teraz przeżywam?"
„Co wydarzyło się przed chwilą?"
„Co jest w tym dla mnie trudne?"
Nie po to, żeby znaleźć szybką odpowiedź. Raczej po to, żeby własne doświadczenie przestało być czymś, z czym trzeba nieustannie walczyć.
Akceptowanie emocji nie oznacza poddawania się im
Słowo „akceptacja" bywa rozumiane jako pogodzenie się z sytuacją albo bierne pozwalanie, żeby emocje nami kierowały. Nie o to chodzi.
Można zauważyć złość i nie krzyczeć. Można odczuwać lęk i jednocześnie podejmować decyzje. Można być smutnym i nadal wykonywać codzienne obowiązki.
Emocja jest informacją o naszym doświadczeniu - nie poleceniem.
Dopuszczenie jej do świadomości nie oznacza również, że trzeba godzinami ją analizować. Czasem wystarczy zauważyć: „jest mi trudno", „jestem zła", „boję się", „to mnie zabolało".
Dla niektórych osób już samo nazwanie tego, co się dzieje, może być nowym doświadczeniem.
Kiedy „radzę sobie" oznacza głównie „nie zatrzymuję się"
Można przez długi czas funkcjonować bardzo sprawnie i jednocześnie mieć niewiele przestrzeni na kontakt ze sobą.
Praca jest wykonana. Dom działa. Obowiązki są odhaczone. Inni mogą nawet widzieć osobę, która świetnie sobie radzi. Tylko zatrzymanie staje się trudne. Bo kiedy znika lista rzeczy do zrobienia, pojawia się to, co przez cały dzień można było zagłuszać działaniem.
Dlatego czasem odpoczynek wcale nie przynosi odpoczynku. Cisza może być niewygodna, wolny wieczór szybko trzeba czymś wypełnić, a bezczynność zaczyna powodować napięcie.
Nie oznacza to, że aktywność jest czymś złym. Warto jedynie zauważyć różnicę między: „robię to, bo chcę" a „muszę cały czas coś robić, bo inaczej wrócą myśli".
Ta różnica bywa subtelna.
Co może oznaczać danie emocjom trochę więcej miejsca?
Nie chodzi o to, żeby koncentrować się na nich przez cały dzień. Nie chodzi również o roztrząsanie każdego zdarzenia czy szukanie ukrytego znaczenia każdej reakcji. Czasem przestrzeń dla emocji jest czymś znacznie prostszym.
- To zauważenie, że dzisiejsza rozmowa jednak zabolała.
- Przyznanie przed sobą, że coś nas zezłościło, choć „nie powinno".
- Dopuszczenie myśli, że za zmęczeniem może być też smutek.
- Powiedzenie komuś: „nie umiem jeszcze o tym opowiedzieć, ale to jest dla mnie trudne".
- Albo pozwolenie sobie na to, żeby przez chwilę nie wiedzieć, co dokładnie się dzieje.
Emocje nie zawsze potrzebują natychmiastowej odpowiedzi. Czasem potrzebują przede wszystkim możliwości zauważenia.
Kiedy warto przyjrzeć się temu bliżej?
Samo unikanie trudnych emocji i myśli czy odwracanie uwagi nie musi oznaczać problemu. Każdy czasem potrzebuje psychicznego dystansu.
Warto jednak przyjrzeć się temu sposobowi funkcjonowania, jeśli przez dłuższy czas mamy poczucie, że większość energii pochłania niedopuszczanie czegoś do siebie. Może być trudno odpocząć bez ciągłych bodźców. Rozmowy o określonych tematach są konsekwentnie omijane. Emocje wydają się pojawiać nagle i bardzo intensywnie. Niektóre sytuacje uruchamiają reakcje, których sami nie rozumiemy. Albo pojawia się poczucie: „przecież miało mi już przejść, a nadal nie przechodzi".
Rozmowa ze specjalistą może być wtedy przestrzenią do spokojnego przyjrzenia się temu, co się dzieje - bez konieczności przychodzenia z gotowym wyjaśnieniem czy uporządkowaną historią.
Nie chodzi o to, żeby czuć wszystko naraz
Unikanie trudnych emocji często ma swoją funkcję. Może przez jakiś czas pomagać działać, przetrwać trudny okres albo zachować poczucie kontroli.
Dlatego celem nie musi być nagłe „otworzenie się" na wszystko, co zostało odsunięte. Czasem ważniejsza jest możliwość stopniowego zauważania własnych reakcji bez natychmiastowej próby ich uciszenia.
Bo między „ciągle o tym myślę" a „w ogóle nie chcę o tym myśleć" istnieje jeszcze dużo przestrzeni.
Można do czegoś wracać powoli.
Można jeszcze nie znać odpowiedzi.
Można potrzebować przerwy.
I można zauważyć, że coś nadal jest ważne, nawet jeśli bardzo chcielibyśmy już mieć to za sobą.
FAQ - najczęstsze pytania
Czy unikanie trudnych emocji może sprawić, że z czasem znikną?
Czasem emocje rzeczywiście słabną wraz z upływem czasu. Samo odsuwanie ich od siebie nie oznacza jednak, że przestają mieć znaczenie. Bywa, że wracają w podobnych sytuacjach albo pojawiają się wtedy, gdy mamy mniej zajęć i więcej przestrzeni na własne myśli.
Dlaczego trudne emocje wracają, mimo że staramy się o nich nie myśleć?
Próba „niemyślenia" o czymś często wymaga ciągłego kontrolowania, czy dana myśl przypadkiem nie wraca. W efekcie nadal pozostajemy wokół niej. Trudne doświadczenie może też nie być jeszcze uporządkowane, dlatego związane z nim myśli i emocje mogą pojawiać się ponownie.
Czy zajmowanie się pracą, obowiązkami lub rozrywką to sposób na unikanie trudnych emocji?
Nie zawsze. Praca, codzienne obowiązki, ruch czy spotkania z innymi mogą być naturalną częścią życia i pomagać na chwilę skierować uwagę gdzie indziej. Warto jednak zauważyć różnicę między „potrzebuję teraz od tego odpocząć" a „muszę cały czas coś robić, żeby tego nie czuć".
Jak rozpoznać, że odsuwanie emocji stało się stałym sposobem radzenia sobie?
Może o tym świadczyć między innymi ciągła potrzeba zajmowania czymś uwagi, unikanie określonych rozmów lub tematów czy trudność w pozostaniu ze swoimi myślami w spokojniejszym momencie. Nie oznacza to automatycznie problemu psychicznego. Może być jednak sygnałem, że pewne doświadczenia nadal pozostają trudne.
Co zrobić, kiedy trudno nazwać to, co się czuje?
Nie trzeba od razu znajdować właściwego słowa. Czasem pierwszym krokiem jest samo zauważenie: „coś jest dla mnie trudne", „jest we mnie napięcie" albo „nie wiem jeszcze, co czuję". Rozpoznawanie i nazywanie emocji może wymagać czasu.
Czy każdą trudną emocję trzeba od razu przeanalizować i zrozumieć?
Nie. Nie każda emocja wymaga natychmiastowego wyjaśnienia, a ciągłe analizowanie własnych reakcji również może być obciążające. Czasem wystarczy zauważyć to, co się pojawia, i dać sobie czas na lepsze zrozumienie własnego doświadczenia.
Kiedy warto przyjrzeć się bliżej temu, dlaczego unikamy określonych emocji lub myśli?
Warto zwrócić na to uwagę, gdy unikanie trudnych emocji zaczyna zajmować dużo energii, utrudnia odpoczynek, wpływa na relacje albo sprawia, że pewne tematy stale powracają. Rozmowa ze specjalistą może być przestrzenią do spokojnego przyjrzenia się temu, co się dzieje - bez konieczności posiadania gotowych odpowiedzi.
Rejestracja odpowie na pytania, pomoże wybrać specjalistę i umówić termin - rozmowa do niczego nie zobowiązuje.
Wszystkie przyciski są klikalne - telefon rozpocznie połączenie, a WhatsApp i e-mail otworzą się z przygotowaną wiadomością.
Dorosłe dzieci alkoholików – jak doświadczenia z domu mogą wpływać na relacje w dorosłości?
W relacji często nie kłócą się tylko dwie osoby – czasem spotykają się także dwa różne sposoby przeżywania emocji. Jedna osoba potrzebuje mówić od razu, druga potrzebuje ciszy. Wyjaśniamy, na czym polega problem z komunikacją w związku, jak różne style radzenia sobie z emocjami mogą osłabiać rozmowę i kiedy warto sięgnąć po wsparcie specjalisty.
Problem z komunikacją w związku – jak różne style radzenia sobie z emocjami mogą osłabiać rozmowę?
W relacji często nie kłócą się tylko dwie osoby – czasem spotykają się także dwa różne sposoby przeżywania emocji. Jedna osoba potrzebuje mówić od razu, druga potrzebuje ciszy. Wyjaśniamy, na czym polega problem z komunikacją w związku, jak różne style radzenia sobie z emocjami mogą osłabiać rozmowę i kiedy warto sięgnąć po wsparcie specjalisty.
Jak wspierać bliską osobę, która mierzy się z depresją?
Kiedy ktoś bliski mierzy się z depresją, łatwo poczuć, że to też nasza walka. Chcemy coś zrobić, ulżyć, znaleźć rozwiązanie – a jednocześnie szybko może pojawić się bezradność. Wyjaśniamy, jak wspierać osobę z depresją, co mówić, czego unikać, kiedy reagować pilnie i jak być obok, nie biorąc na siebie cudzego leczenia.




