O terapii par: Dlaczego trudno zdecydować się na terapię?

Rozmowa o terapii par rzadko pojawia się wtedy, gdy w relacji wszystko jest jeszcze spokojne i uporządkowane. Znacznie częściej myśl o wspólnym spotkaniu w gabinecie dojrzewa długo – między próbami porozumienia, przemilczeniami, napięciem i cichą nadzieją, że trudność minie sama.

W tym tekście zebraliśmy najważniejsze wątki z rozmowy z Pauliną Kozioł-Zduniak – psycholożką i psychoterapeutką QMEDICA Psychoterapia. Pełna wersja wywiadu dostępna jest na stronie cbt.pl. Zapraszamy do lektury, aby lepiej zrozumieć dlaczego trudno zdecydować się na terapię par. 

Dlaczego terapia par bywa traktowana jak ostateczność

Jednym z najczęstszych powodów, dla których trudno zdecydować się na terapię par, jest głęboko utrwalone przekonanie, że po pomoc sięga się dopiero wtedy, gdy „jest naprawdę źle”. Paulina Kozioł-Zduniak w rozmowie zwraca uwagę, że taki sposób myślenia zwykle odkłada decyzję o kilka, a czasem kilkanaście miesięcy – w czasie, w którym trudność nie znika, a jedynie zakorzenia się mocniej w codziennych rozmowach i milczeniach.

Terapia par nie musi być ostatnim krokiem przed rozstaniem. Może być wcześniejszym punktem, w którym para świadomie zatrzymuje się, żeby przyjrzeć się temu, co przestaje działać – zanim napięcie stanie się codziennym tłem relacji.

Wstyd i lęk przed oceną – bariery, o których mało się mówi

Druga bariera dotyczy emocji, które rzadko wypowiada się na głos. Wstyd, że „nie poradziliśmy sobie sami”. Lęk, że osoba z zewnątrz oceni nasz związek, wskaże winnego, zobaczy coś, czego samemu nie chce się widzieć.

Te obawy są zrozumiałe, ale warto o nich pamiętać, że:

  • terapeuta par nie pełni roli sędziego i nie rozstrzyga, „kto ma rację”,
  • rozmowa w gabinecie dotyczy procesu między partnerami, a nie oceny pojedynczych osób,
  • wstyd zwykle słabnie już po pierwszych spotkaniach, gdy para widzi, że jej doświadczenia nie są ani wyjątkowe, ani powód do ukrywania.

Paulina podkreśla, że świadomość obecności tego wstydu bywa pierwszym krokiem w stronę rozmowy, którą wcześniej wydawało się niemożliwe zacząć.

Przekonanie, że problemy rozwiązuje się „tylko we dwoje”

Kolejny powód, dla którego trudno zdecydować się na terapię par, to kulturowe przekonanie, że relacja jest sprawą prywatną i że włączenie kogoś z zewnątrz oznacza porażkę. Taki sposób myślenia bywa przekazywany w rodzinach pokoleniowo – jako wartość, lojalność, dyskrecja.

W praktyce jednak para często krąży wokół tych samych tematów miesiącami, wracając do tych samych argumentów i tych samych cisz. W takim momencie osoba z zewnątrz nie jest „intruzem” – jest tym, kto pomaga zobaczyć wzorzec, którego z wnętrza relacji nie widać.

Lęk przed tym, co rozmowa może odsłonić

Decyzja o terapii bywa trudna także dlatego, że uruchamia obawę: „co się pojawi, kiedy zaczniemy mówić na głos o tym, o czym dotąd milczeliśmy”. Ta obawa bywa realna – terapia otwiera tematy, które w codzienności zostawały z boku.

Jednocześnie, jak zaznacza Paulina, proces terapeutyczny nie polega na „wyciąganiu na siłę” trudnych treści. Para sama decyduje o tempie, o tym, co chce poruszyć i kiedy. Terapeuta tworzy warunki, w których rozmowa jest bezpieczna – ale nie wymusza jej przebiegu.

Kwestie organizacyjne, finansowe i społeczne

Obok emocji na decyzję wpływają też bariery praktyczne:

  • organizacyjne – dopasowanie terminów dwojga osób, często pracujących w różnych rytmach, bywa trudniejsze niż terapia indywidualna,
  • finansowe – regularność spotkań wymaga zaplanowania budżetu na kilka miesięcy,
  • społeczne – obawa, że ktoś z otoczenia dowie się o terapii, wciąż bywa silna, szczególnie w mniejszych miejscowościach.

Te bariery są realne i warto je nazwać, zamiast udawać, że nie istnieją. Ich świadomość pomaga podjąć decyzję w sposób przemyślany – a nie odkładać jej bez końca.

Gdy jedna osoba chce terapii, a druga nie widzi w niej sensu

To jedna z najczęstszych sytuacji, z którymi pary mierzą się przed podjęciem decyzji. Jedna osoba czuje, że potrzebna jest zmiana i wsparcie z zewnątrz. Druga uważa, że „nie jest tak źle”, że „damy radę sami” albo że terapia „to nie dla nas”.

Paulina Kozioł-Zduniak zwraca uwagę, że w takich momentach warto:

  • nie traktować oporu partnera jako braku miłości czy zaangażowania,
  • zamiast przekonywać argumentami, podzielić się własnym doświadczeniem i potrzebą,
  • rozważyć własną terapię indywidualną – czasem jedna osoba rozpoczyna proces, który później naturalnie otwiera przestrzeń na rozmowę we dwoje.

Decyzja o terapii par nie musi być podjęta w tej samej chwili przez oboje partnerów. Bywa, że dojrzewa etapami.

Pierwszy krok – dlaczego często okazuje się najtrudniejszy

Odpowiedź na pytanie, dlaczego trudno zdecydować się na terapię par, rzadko jest jedna. Najczęściej to splot: lęku, wstydu, utrwalonych przekonań, obaw organizacyjnych i napięcia między partnerami. Każdy z tych elementów z osobna można zrozumieć – ale razem tworzą wrażenie, że decyzja jest zbyt duża, zbyt obciążająca, zbyt ryzykowna.

Dlatego pierwszy krok – kontakt z gabinetem, pierwsza rozmowa, pierwsze spotkanie – zwykle okazuje się najtrudniejszy. I jednocześnie najważniejszy. Od niego zaczyna się proces, który nie obiecuje gotowych rozwiązań, ale daje parze przestrzeń, żeby przyjrzeć się temu, co dzieje się między nimi, w sposób uważny i bez pośpiechu.

Zapraszamy do przeczytania pełnej rozmowy

Pełna wersja rozmowy z Pauliną Kozioł-Zduniak dostępna jest na stronie cbt.pl: O terapii par – dlaczego tak trudno sięgnąć po pomoc.

 

Potrzebujesz wsparcia? 

Chcesz się czegoś dowiedzieć lub po prostu porozmawiać? Jesteśmy tu dla Ciebie.

Zadzwoń: 85 679 50 00 (pn.-pt.: 8:00 – 20:00)

lub napisz do nas:

Może Cię zainteresować: